
Powidła najlepiej zrobić dzień wcześniej lub od rana aby były gotowe na popołudnie. Śliwki kroimy wzdłuż i pozbywamy się pestek. Wkładamy wszystko do garnka, nastawiamy dużą moc palnika i wlewamy 1/4 szklanki wody. Gdy śliwki będą gorące mieszamy je i zmniejszamy moc do średniego poziomu. Po kilku minutach kiedy śliwki będą już się rozpadać ustawiamy palnik na małą moc i zostawiamy na 2h na palniku co jakiś czas mieszamy aby powidła nie przypaliły się.
Po upływie czasu ściągamy śliwki z ognia i zostawiamy do ostygnięcia aby same zgęstniały. W razie gdyby soku było zbyt dużo możemy odlać nadmiar.
Wszystkie składniki zagniatamy razem. Formujemy kulę, owijamy folią spożywczą i wkładamy na 60 minut do lodówki.
Po godzinie wyjmujemy ciasto, rozwałkowujemy i wykładamy na blachę o średnicy ok. 23 cm. Nakłuwamy ciasto widelcem i wylewamy na nie powidła.
Trochę ciasta zostało mi w nadmiarze dlatego wykroiłam okręgi i poukładałam na wierzchu tarty. Aczkolwiek myślę, że wzór można zrobić wg. własnego upodobania :)
Pieczemy 40 minut w 180°C.